Kobiety a polityka


Kobieta to: emocje, empatia, impulsywność…

I czy takie cechy charakteru mogą być pożyteczne i przydatne w polityce? Właśnie tam gdzie potrzebna jest zimna kalkulacja, umiejętność przewidywania i rozsądek (trzeźwość spojrzenia)…

Jeżeli jeszcze do tego dodać źródła z których kobieta najczęściej czerpie swą wiedzę o świecie, tj. seriale, ‘Harlekiny’ i rozmowy z koleżankami – to niestety, dochodzimy do wniosku, że kobiety nie powinny angażować się w politykę.

Spoglądając na rolę kobiet w polityce światowej wymienić by można zaledwie kilka pań, które coś znaczyły, np. pani Małgorzata Thatcher – premier Wlk. Brytanii, rosyjska caryca Katarzyna II i … noo… może Aniela Merkelowa a potem… długo, długo nic…

Jest wielkim nieporozumieniem (i nieszczęściem), że kobiety pchają się do polityki, żądając nawet parytetów na listach wyborczych, tzn. równej ilości kobiet i mężczyzn. Nie wszystkie pchają się do polityki i na listy wyborcze. Większość jest tam wpychana. Na siłę! Robiąc im krzywdę. Należy zauważyć, że przymus parytetu płci przy budowaniu list wyborczych oznacza, że większy nacisk jest położony na płeć niż na rozsądek i doświadczenie kobiet (które generalnie nie są zainteresowane polityką).

O ileż mądrzejsze byłoby pozostawienie kobietom tylko biernego prawa wyborczego a anulowanie czynnego prawa. Oznacza to, że kobiety mogłyby być wybierane do ciał przedstawicielskich (Sejm, Senat etc…) natomiast nie mogłyby głosować! Faktem jest, że polityka wyborcza to granie na emocjach a przecież łatwiej jest rozhuśtać emocje u kobiet niż u mężczyzn.

Wiadomo także, iż niektórzy mężczyźni (tak jak kobiety) również reagują emocjonalnie w sprawach politycznych. Jakimś wyjściem na ograniczenie nieprzemyślanym wyborom mogłaby być zasada wpłaty np. 100,- złotych na konto funduszu wyborczego. Zaświadczenie o takiej wpłacie wraz z dowodem osobistym dawałoby prawo dopuszczenia do skrzynki wyborczej.

Wiadomo, że wiele osób zrezygnowałoby z pójścia na wybory, ale też wiele osób, którym leży na sercu dobro państwa – poszłoby chętnie płacąc tak niewielką kwotę.

I takie wybory sfinansowałyby się same…


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *