Czy tego chcemy czy też nie – jesteśmy nade wszystko istotami biologicznymi. Kształtuje nas biologia. To oznacza, że najpierw musimy zadbać o sprawy podstawowe, to jest o to, czego chce od nas natura byśmy przetrwali, poczynając od dostarczenia organizmowi jedzenia (inaczej zginiemy) po przekazanie swoich genów potomstwu (bo inaczej nasz ród zaginie). Dopiero na tej bazie możemy budować wszystko inne jak: kulturę, naukę, sztukę…
W tym kontekście możemy bez większego błędu pokusić się o próbę zdefiniowania biologicznych priorytetów dla kobiety i dla mężczyzny. Takim priorytetem dla kobiety (nazwijmy to: powołaniem, sensem lub celem życia) jest rodzenie, które czyni kobietę spełnioną; czyni ją w pełni kobietą. Rodzenie przeoruje psychikę kobiecą kształtując ją od nowa. Noszenie nowego życia pod sercem, karmienie piersią, przytulanie i opieka od najwcześniejszych dni – do tego trzeba być kobietą. Niewiele znanych mi pań deklarowało, że nie chce (lub nie chciało) mieć dzieci… I to jest zrozumiałe! Instynkt macierzyński jest potężny! Jego zaspokojenie czyni kobietę szczęśliwą…
A co panowie mogą uważać za taki męski priorytet? Przecież nie rodzą dzieci. Nie karmią piersią. Ich opieka w pierwszych tygodniach jest niewielka i wymuszona. A może tym celem jest opieka nad kobietą i jej dzieckiem (dziećmi)? Piszę „jej dzieckiem”, bo co 6-8 dziecko w małżeństwach pochodzi od strzału „z boku”; takie dziecko posiada inne geny niż małżonek! I lepiej tego nie sprawdzaj! Szkoda pieniędzy i nerwów… Kobieta chce jak najlepiej dla dziecka. Jakiś samiec alfa da jej dziecku te najlepsze, przebojowe geny a wychowa go troskliwy, zapobiegliwy i pracowity samiec beta.
Czy to może być celem i sensem życia mężczyzny? Przecież to oznacza, że pomaga on w realizacji kobiecego priorytetu – instynktu macierzyństwa. A gdzie jest jego priorytet? Może nawet nie uświadomiony? Jak tu nie zgodzić się z opinią Michelle Houellebecqa, który twierdzi, że :
historycznym i ewidentnym celem mężczyzn było przelatywanie maksymalnej liczby lasek bez konieczności brania sobie na karb rodziny.
Jeżeli znasz inny, lepiej sprecyzowany cel życia mężczyzny – podaj go! Przedyskutujemy!
Ale dla naszych rozważań przyjmijmy opinię Houellebecqa, jako najpełniejszą i najwyrazistszą. I chyba najprawdziwszą, bo spełniającą wymogi fizjologii (biologii) szeroko pojętej…

A więc – jedźmy dalej…
Jedna odpowiedź do “Prapoczątek czyli podstawa”
[…] Ale sięgnijmy do podstaw… TU […]