Polemiki


==========

Jerzy pisze:

„Może jednak jest więcej romantyzmu w tym wszystkim, a nie tylko gra hormonów.”

Chciałbym być dobrze zrozumiany. Jest oczywiste, że zaistnieją momenty (chwile), kiedy będziemy w jakiś sposób „romantyczni”. Tych momentów jest bardzo niewiele i możemy je spróbować wymienić. Najczęściej są to początki znajomości, kiedy nawzajem chcemy na sobie zrobić jak najlepsze wrażenie. I ten krótki czas możemy nazwać „romantycznym” albo jak kto chce: okresem tokowania, znanym nie tylko u ludzi. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że do takich zachowań napędzają nas hormony. Po prostu podłożem naszych zachowań są hormony, które nami kierują!

I nic na to nie poradzimy…

A gdy dodatkowo zdamy sobie sprawę, że mężczyźni co innego chcą, kiedy idą w „romantyzm” a co innego kobiety…

Prawie wszystkie obrazki pochodzą z witryny > demotywatory.pl <

Tom napisał:

Jakiś czas temu szukając pewnych informacji trafiłem na bloga, gdzie znalazłem to czego szukałem ale… autor w ostatnim wpisie poinformował, że więcej już nie będzie ponieważ obecnie mało kto czyta, a wszyscy konsumują treści w postaci video.Ostatecznie chyba napisał, że idąc z trendem będzie teraz publikował na YouTube. Może więc zamiast męczyć się z tymi wszystkimi WordPress’ami i całą resztą warto rozważyć inne opcje, w których gustuje target? 🙂

Może kiedyś przestawię się na video, ale… zdecydowanie hamuje mnie w tym doświadczenie, które miewam właśnie z bezpośrednich dyskusji na publikowane przeze mnie tematy męsko-damskie. Chcę aby moje wnioski (twierdzenia) były maksymalnie oparte na statystykach, badaniach, analizach ankiet czy też wypowiedziach naukowców, lekarzy i innych fachowców… Czytając blog, a wszędzie są odnośniki-linki do źródeł, łatwo można zajrzeć do nich i przeanalizować ich treść. Zaś przedstawiając przemyślenia tylko jako video – ta możliwość jest wręcz niemożliwa…

(prawie) Wszystkie obrazki pochodzą ze strony: demotywatory.pl

J.P. napisał:

„Blog jest ewidentnie seksistowski.”

Zastrzelił mnie. Bo inaczej nie może być! Jeżeli pisze się o seksie (o tym przecież piszę), a natura jest seksistowska – to blog też będzie ewidentnie „seksistowski”. Tylko… czy ja jestem seksistą? Jeżeli opisuję seks takim, jaki on jest, bez przekłamań i udziwnień – to czy to jest źle?

Czyli – wychodzi na to, że temat podstawowy, który zmobilizował mnie do uruchomienia bloga, ukazuje mnie jako seksistę. Nie mizoginem (wrogiem kobiet), nie antyfeministą – tylko seksistą.

A podstawowym tematem, który natchnął mnie do pisania tego bloga jest uświadomienie, że istnieje duża, wrodzona biologicznie różnica w natężeniu popędu seksualnego pomiędzy kobietą i mężczyzną. Nie wszyscy z tego zdają sprawę, a ta różnica ma ogromny wpływ na zachowania ludzi! Dla jasności: mężczyźni są zdecydowanie bardziej pobudliwi i erotycznie rozbudzeni (przez całe życie!) niż kobiety. Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że seks kobietom w zasadzie nie jest potrzeby! Gotów jestem bronić tej tezy !

A jakie jest Twoje zdanie? To jest dla mnie ważne!

Wiesia Sz. odniosła się do mego wpisu, który brzmi:

On częściej czytuje gazety, czy tygodniki; ogląda programy publicystyczne czy popularno-naukowe. Oczywiście, sport i polityka (i seks) to także tematy, które interesują mężczyznę.Ona, tj.normalna kobieta, przedkłada nade wszystko: „Harlekiny”, seriale i bieżące informacje od koleżanek..

.