Erotyczne etapy



Generalną myślą mojego całego blogu jest udowodnienie istnienia zdecydowanych różnic w potrzebach erotycznych między płciami. Wielokrotnie będzie to jeszcze powtórzone, ale niech to będzie również (dla potrzeb tego wpisu) także teraz wyartykułowane: płeć męska ma wielokrotnie większe potrzeby seksualne niż płeć piękna. Różnice owe grają niezwykle ważną rolę w życiu i mężczyzn i kobiet. A bardzo (BARDZO!) często są niedoceniane i wręcz lekceważone.

Zdecydowane różnice zaczynają się już w młodości. Badacze przyjmują, iż apogeum wydolności seksualnych mężczyzny przypada około 18-ego roku jego życia, kiedy to produkcja hormonów idzie na „skalę przemysłową”.

Konsekwencje owej „przemysłowej produkcji” testosteronu są wielorakie, bo chociaż apogeum rzeczywiście jest stwierdzane (z dużym marginesem) około 18-go roku życia, to młodzieniec już od ok. 14-go roku życia widzi (szczególnie rano), że jest gotowy. Wie nawet do czego. Sny erotyczne i nocne zmazy przypominają mu o tym. Energia go rozsadza. Ale w tym wieku kontakty erotyczne z dziewczynami – praktycznie są niemożliwe, bo w tym czasie jego rówieśnice tylko wzdychają, marzą, czytają wiersze, podkochują się w aktorach, gwiazdach piosenkarskich czy sportowych. Nawet jeżeli on kocha tą jedną-jedyną to i tak nie ma mowy o seksie, bo ona nie myśli o tym. Nie chce. Boi się.W ogóle. Poprzytulać – tak. Potrzymać za rękę – owszem. Dotknąć włosów – można. Ale coś więcej – mowy nie ma. Czasami owe pieszczoty i pocałunki kończą się dla niego kompromitująco. Silne podniecenie powoduje wytrysk, który trzeba jakoś zatuszować. Uciec. Do domu. Zmienić gatki. I jakoś to wytłumaczyć tej jednej-jedynej… W końcu… żeby rozładować napięcie erotyczne – stosuje samogwałt.

A jakże – to rozładowywanie napięcia erotycznego jakim jest samogwałt może mu się spodobać, bo dlaczego nie. Bywa, że ten rodzaj przyjemności tak go opanowuje, że w przyszłości kobieta do tych spraw może mu nie być potrzebna, a jeżeli nawet ma kobietę, to może się okazać, że lepiej „dogaduje się” z własną ręką niż z partnerką.

Bo do kogo ma pójść młody człowiek z tym problemem? Tu nie ma mądrych… Niech sobie sam z tym radzi. „Ja też byłem w jego wieku; jakoś to przeszedłem i proszę… jestem normalnym człowiekiem! Możemy mu najwyżej kupić bardziej odpowiednią rękawiczkę lub skarpetkę do tych spraw (żeby innych nie brudził), a matka mu to będzie prała. Jak trzeba – to codziennie.W ten sposób mu pomożemy!

Czy okres „burzy hormonów” młody człowiek ma po to, żeby się masturbować! Czy właśnie taki jest cel natury? Dla ludzi wierzących sprawa jest jeszcze weselsza – bo seks przedmałżeński jest zakazany a masturbacja jest odradzana. I tak (statystycznie) do 27-go roku życia, kiedy to panowie decydują się na małżeństwo.

„Niezależnie od tego, ilu księży głosi, że seks (a o niego tu chodzi) przedmałżeński jest usprawiedliwiony, prawdą jest, że większość Kościołów chrześcijańskich głosi coś zupełnie przeciwnego, przypominając, że stosunki płciowe dopuszczalne są tylko w małżeństwie. Podejmowanie współżycia poza nim (niezależnie od tego, czy przed, czy w jego trakcie) jest moralnym grzechem.”

Dziewczyny w wieku młodzieńczym (dziewczęcym) najczęściej takich problemów nie mają. Ich seksualność w tym wieku nie istnieje lub jest znikoma. Nie ma snów erotycznych – no bo skąd? Trzeba coś najpierw przeżyć, żeby potem móc śnić o tym. Nie wiedzą, że można mieć rano kłopoty ze zwyczajnym odsikaniem. A mężczyźnie „fizjologia” bardzo w tym sikaniu przeszkadza.

Pewnie, że serduszko dziewczęce mocno wali na jego widok, na myśl o nim ożywa i myśli gonią do niego, ale czyste to wszystko, nieskalane i niewinne, szlachetne…

Kiedy on już by chciał korzystać z życia (z seksu) pełną parą, ona o tym nie myśli…

Noo, może i trochę myśli. Bo on z biegiem czasu zaczyna coraz bardziej, coraz natarczywiej domagać się od niej „dowodów miłości„. Ona wie, o co chodzi. A przynajmniej domyśla się. Ale nie czuje żadnej potrzeby. Jedyne, co może ją do tego czynu skłonić – to obawa, że on ją zostawi i pójdzie do innej, albo kiedy ona ma już dość tego namawiania, namolnego dopytywania: „no, to kiedy? kiedy?”. A jeżeli do tego w domu matka straszyła ją konsekwencjami zajścia w ciążę, jeżeli kościół odradzał seksu przedmałżeńskiego („bo to przecież grzech„), jeżeli w oglądanych serialach nie ma śladu erotyzmu – sprawa jest dość oczywista…

I nawet jeżeli ona w końcu się zgodzi (przecież bez specjalnej chęci ku temu), to zbliżenie nie może być piękne, radosne i rozkoszne… Tylko… wymuszone! – tak! On wymusi psychicznie na niej tę decyzję. A ona przecież – wiadomo… Dopiero za lat kilkanaście, około trzydziestego roku swego życia, zacznie czuć pełnię przyjemności erotycznych.

Ale sięgnijmy do podstaw… TU


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *